... czyli pocztówki z podróży do Australii
RSS
niedziela, 03 października 2010
To już jest koniec

Wczoraj rano wyprowadziłam się w końcu z Sydney i rozpoczęłam podróż powrotną do Wrocławia, która potrwa do wtorku. Sydney mi się nie podobało, więc zupełnie nie będę teskniła.

Wczoraj późno w nocy doleciałam do Melbourne, hostel miło mnie zaskoczył zostawiając notkę powitalną przyklejoną do drzwi razem z kluczem :) Teraz jest dzień, słoneczko, 26 stopni i spokojna niedziela. Znowu późno wieczorem wylot w stronę Europy. Zgodnie z planem powinnam być we Wrocławiu we wtorek o 5 rano.

Wg. planu podróż to:

- 23 dni

- 8 przelotów

- 4 noce w autobusach

- 2 noce w samolotach

- 4 pobudki przed wschodem słońca

- 50 lub więcej poznanych osób

- i oczywiście nieskończona ilość nowych smaków :)

 

Wszystkie znane mi życzenia o to, co przywieźć postaram się spełnić. Jeśli ktoś jeszcze chciałby coś z Australii, to piszcie tak do 18 mojego czasu.

 

03:20, wkrainiekangurow
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 października 2010
Misie koala

Dzisiaj, po zakończeniu konferencji pojechaliśmy zobaczyć misie koala. Ogólnie był to rodzaj ZOO, ale np. na jeden wybieg można było wejść, karmić (specjalną karmą) i głaskać kangury.

Kangur 2w1:

 

 

Miśki koala ciągle śpią i wyglądają wtedy tak:

A jak jedzą to wyglądają tak:

 

Były też duże białe kakadu, jedna z nich przywitała się z nami "hello" :) Próbowałąm ją nauczyć "dzień dobry", jednak z kiepskim skutkiem.

14:52, wkrainiekangurow
Link Komentarze (4) »
niedziela, 26 września 2010
Sydney

Sydney to wielkie wielkie miasto, w którym czasami trudno się zorientować. Jest bardzo ładnie położone i ma dużo parków i ogrodów. Standardowym sposobem komunikacji są promy. Ciężko jednak znaeżć informację turystyczną, jest masa ludzi, dużo hałasu i korków. Generalnie jeszcze mi się tu nie podoba.

Standardowe ujęcie Opery i Harbour Bridge:

12:05, wkrainiekangurow
Link Komentarze (7) »
Uluru

Oto zdjęcia z 3-dniowej wycieczki po outbacku. Wspomnę tylko, że krótko zanim zaczęła się wycieczka na zazwyczaj pustynnym obszarze spadł największy deszcz od 10 lat. Wszędzie było więc pięknie zielono :)

Z góry przepraszam za tak krótkie opisy. Jestem już w Sydney, okropnie zmęczona :( i przygotowuję się do konferencji. Opowiem więc o wszystkim szczegółowo jak się spotkamy :) Powiem tylko tyle, że wycieczka była SUPER!!! 2 noce pod gwiazdami, owsianka na śniadanie, pobudka przed wschodem słońca, jadowite pająki i wesoły przewodnik.

Pierwszy był Kings Canyon

Następnie Kata Tjuta

 

No i oczywiście zachód słońca nad Uluru

środa, 22 września 2010
Outback

2 noce i 1 dzień w autokarze

3 przesiadki

2500km podróży

1 kangur

1 emu

i jestem w Alice Springs, największym mieście Australijskiego outback'u.

Samo miasto jest dość ponure, bardzo turystyczne, jeszcze droższe niż Melbourne. Wyraźnie widać jaki problem stanowi rdzenna ludność. 90% Aborygenów, których tutaj widać wygląda jak bezdomni, snują się po mieście, przesiadują na trawnikach i ławkach.

Podobno Alice Springs jest bardzo niebezpieczne, ostrzegała mnie też sympatyczna starsza Aborygenka spotkana w jednym z autobusów. W lokalnym radio mówili rano o walkach uzbrojonych lokalnych grup. Nieźle :) Nie wychodzę nigdzie po zmroku i na szczęście już jutro o 6am wyjazd.

Blog zamilknie na 3 dni, jadę na pustynię gdzie nie ma nawet zasięgu telefonu :)

poniedziałek, 20 września 2010
Pierwszy KANGUR!!!

Dzisiaj byłam w ogrodzie botanicznym w Cairns i na Mount Witchfield National Park.

Ogród jest absolutnie wspaniały! Niesamowity! Zrobiłam chyba z 200 zdjęć :) No i widziałam pierwszego prawidziwego kangura na wolności! Ale fajny był! Taki malutki, wallabie :) Uciekł szybko w bambus.

W ogrodzie i w parku narodowym było dużo bambusowych krzaków.

Jack's Fruit.

No i kangur :)

13:43, wkrainiekangurow
Link Komentarze (2) »
Słońce

Australijskie słońce jest niesamowite. Bardzo szybko i mocno opala, trzeba uważać. No więc znając swoją skórę, zaraz po przyjeździe zaopatrzyłam się w lokalny krem z filtrem 30. To jest najniższy jaki można kupić, no może widziałam jeszcze nieliczne 15-stki, ale 30-stek było najwięcej.  Więc w pochmurny deszczowy dzień byłam posmarowana 50-tką i 30-tką (oczywiście kilka razy) i wróciłam mocno opalona. To samo dzisiaj, praktycznie cały czas byłam w lesie, dzień był raczej pochmurny, podnownie mocna opalenizna.

Starch się bać, co będzie za 2 dni na pustyni :)

 

Tagi: słońce
13:34, wkrainiekangurow
Link Komentarze (3) »
Wielka rafa koralowa

No to sobie ponurkowałam :-) Niestety okazało się, że mam... chorobę morską! Nie wiedziałam o tym!
Wczoraj na rejsie po rafie koralowej kapitan osobiście ratował mnie wszelkimi znanymi mu sposobami: stać pod wiatr, przejść na najniższy pokład łodzi, mieć pod ręką papierowe torebki ;), tabletki imbirowe, kostki lodu i ciasne opaski na nadgarstki. Zadziałało! Jeszcze do tego zjadłam trochę lekkich owoców i plum do wody. Niestety ominęło mnie nurkowanie, ale robiłam snorkeling i widziałam rybki nemo :) Też takie śmieszne błękitne rozgwiazdy i taką wielką gębę, która się otwiera i zamyka. Przerażające! Już wiem, że trzeba tu wrócić :)

sobota, 18 września 2010
Dzikie indyki

Te tropiki to jakaś ściema, ścieżki wybetonowane w lesie mają i nazywają to hiking path. No nie, tam to można w japonkach iść a nie hiking. Las deszczowy ciekawy i ładny, były dzikie indyki. Misi koala na wolności nie było, podobno to nie ich rejony. Pociąg do Kurandy to niestety atrakcja emerytów. Wróciłam więc autobusem: 5 razy taniej i 4 razy szybciej.
Jutro nurkowanie i snorkling na wielkiej rafie koralowej. Trzymajcie kciuki żeby było dużo słońca!

 

Ruch lewostronny
W Australii jest ruch lewostronny. Trudno mi się przyzwyczaić i przy każdym przejściu przez ulicę oglądam się poprostu dookoła :) Zauważyłam, że takie same zasady panują też na schodach ruchomych, te z lewej strony jadą do góry. Podobnie przy mijaniu się na wąskich ścieżkach. Mylę się za każdym razem!

piątek, 17 września 2010
Tropiki

Nareszcie jest ciepło! Carins jest miastem bardzo nastawionym na turystykę. Jednocześnie jest dość małe i spokojne. Jest tu mnóstwo ptaków i takie nietoperze wielkości jastrzębia.
Jutro pociąg do Kurandy, spacer po lesie deszczowym i misie Koala.

13:19, wkrainiekangurow
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2